Olga Tokarczuk upodobała sobie banowanie na Twitterze osób o prawicowych poglądach. Okazuje się, że noblistka robi to nawet profilaktycznie, tak by ustrzec się od komentarzy, które mogłby jej zaszkodzić. Gniew Tokarczuk dosięga coraz większej liczby dziennikarzy, a nawet księży.

Niektórzy fani Olgi Tokarczuk również zostali przez nią zablokowani. Nie rozumiejąc takiego zachowania, wyrazili żal w swoich wpisach na portalu społecznościowym.

Edyta Hołdyńska, publicystka tygodnika „Sieci”, portalu wPolityce.pl oraz telewizji wPolsce.pl kupiła książki Tokarczuk, jednak to w niczym nie pomogło. I tak pojawił się niespodziewany ban.

— Nadal będę starała się oceniać twórczość, nie poglądy, ale jest coraz trudniej — napisała Hołdyńska.

Kolejną osobą, która straciła dostęp do podglądania postów noblistki była Magdalena Ogórek.

— Słowa o niej ani do niej nigdy nie napisałam — zdziwiła się polityk.


Krzysztof Bosak z Konfederacji również dostał prewencyjnego bana, co podkreślił z rozbawieniem na swoim profilu.

— Właśnie się zorientowałem, że dostałem prewencyjnego bana od pewnej noblistki. Dołączyła do klubu z Kuźniarem i Biedroniem, z którymi też nie pisałem i także lata temu dali mi prewencyjnego bana — napisał Bosak.

Nawet Agnieszka Gozdyra w krytycznych słowach skomentowała zachowanie Tokarczuk.

— Kompletnie nie rozumiem akcji blokowania kont przeróżnych przez noblistkę. Uważam, że osoba tego formatu powinna być ponad pewne sprawy. Może osoba prowadząca ten profil przemyśli (lub zablokuje z kolei mnie — napisała zaskoczona dziennikarka.

Publicystka nie mogła oprzeć się pokusie zablokowania rzecznika warszawskiej kurii.

Przeczytaj również:  Jan Harman nie odpuszcza i atakuje partię rządzącą "Chamstwo głosowało na PiS"

— Ale że mnie???? 🙂

— zapytał rozbawiony ks. Przemysław Śliwiński.

źródło: wpolityce.pl 

(Visited 3 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here